Jak walizka i torebki Puccini uratowała moje życie

Spodziewałam się, że może powiem to kiedyś o kasku motocyklowym albo kamizelce kuloodpornej, ale nie o walizce. Oto historia o tym, jak zwykła walizka uratowała moje marne życie na tym smutnym łez padole.

Zdecydowałam się na torebki Puccini

torebki PucciniZaczęło się od tego, że szukałam dla siebie torebki. W sklepie doradzono m różne torebki Puccini i wybrałam właśnie jedną kiedy w oko wpadły mi też walizki kabinowe. Ponieważ ich cena była całkiem niska, to kupiłam jedną. Do wyboru miałam przede wszystkim walizki March oraz torebki Puccini i zdecydowałam się kupić tę drugą markę. Naszedł wreszcie upragniony dzień wyjazdu. Pojechałam na lotnisko i podeszłam do odprawy. Wszystko szło dobrze, moja walizka kabinowa bez problemu przeszła przez kontrolę bagażu podręcznego… Kiedy nagle rozległy się strzały. Nie wiedziałam co się dzieje i po prostu odruchowo zasłoniłam się swoją walizką. Która powstrzymała dwie zabłąkane kule! Zamiast mnie trafić, po prostu wbiły się w samą walizkę i tylko zniszczyły moje rzeczy. Potem było jednak gorzej, bo ktoś zniszczył szklany sufit i odłamki szkła rozsypały się dookoła i kaleczyły ludzi. Ale nie mnie, ponieważ w porę podniosłam swoją walizkę kabinową nad głowę, co pozwoliło mi się uratować przez podobnym losem. Wszystko skończyło się równie szybko jak się zaczęło. Terroryści zostali złapani, a lotnisko mogło zacząć powoli wracać do normalnego działania.
Mój lot został ostatecznie przełożony na wieczór. Dzięki temu miałam dość czasu, by ochłonąć i kupić nową walizkę, bo stara nie nadawała się już zupełnie do użytku. Zostawiłam ją sobie jednak na pamiątkę, będę ją wnukom pokazywać i opowiadać o chwilach grozy.